Wspomnienia rówieśników o Karolu Wojtyle

W maju 1938 r. wraz z 41 kolegami VIII klasy zdawał maturę w wadowickim gimnazjum. Nad drzwiami wisiała zapisana po łacinie maksyma rzymskiego poety Albiusa Tibullusa: To, co czyste podoba się niebiosom;  przybywajcie w czystej szacie i rękoma czystymi czerpcie wodę ze źródła.

Kilka dni przed maturą metropolita krakowski książę Adam Sapieha bierzmował uczniów. Karol przyjął imię Hubert.

14 maja u profesora Tadeusza Szeliskiego, zwanego Krupą, zdał na piątkę egzamin z greki, z pozostałych czterech przedmiotów również otrzymał oceny bardzo dobre. Na zakończeniu roku w imieniu absolwentów wygłosił mowę.

18 lipca 1948 r. absolwenci przyjechali do Wadowic na zjazd koleżeński, którego pomysłodawcą był Karol Wojtyła. Zjazd miał odbyć się we wcześniejszym terminie, ale koledzy zmienili datę na prośbę Karola Wojtyły, bo w pierwszym proponowanym czasie zdawał ostatnie egzaminy na studiach w Rzymie. Zasiedli w tych samych ławkach, a dyrektor Jan Królikiewicz odczytywał z ocalałego dziennika ich nazwiska. Był to smutny zjazd, bo 10 spośród dawnych uczniów zginęło w czasie wojny. Karol Wojtyła zaproponował, by kolejne spotkanie odbyło się za 10 lat w tym samym miejscu.

14 września 1958 r. z 23 żyjących absolwentów przyjechało 14, również biskup nominat Karol Wojtyła. Już bardzo sędziwy dyrektor Jan Królikiewicz odczytał z dziennika ich nazwiska. Kilkanaście dni później niektórzy z nich byli świadkami jak na Wawelu przyjmował sakrę biskupią.

W 1966 r. wadowickie gimnazjum obchodziło setną rocznicę powstania. Miał odbyć się kolejny zjazd. Kiedy władze miejskie dowiedziały się, że wśród absolwentów jest arcybiskup krakowski, zjazd został odwołany.

Na następny zjazd w 1968 r. Karol Wojtyła zaprosił kolegów do Krakowa na ul. Franciszkańską na dzień 29 grudnia. Był już wówczas kardynałem. Mówili do niego po imieniu, dla nich był zawsze Lolkiem, nie pozwalał, by w czasie powitania przyklękali czy całowali go w pierścień.  Spotkania na Franciszkańskiej urządzał zawsze w ostatnią niedzielę grudnia co 5 lat, następnie co roku. Spotkanie w grudniu 1977 r., w którym koledzy mieli uczestniczyć z żonami nie odbyło się, bo kardynał Karol Wojtyła 16 października został papieżem.

7 czerwca 1979 r., podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, widzieli się na plebanii kościoła w Wadowicach i wówczas zaprosił ich do siebie, mówiąc: Przyjeżdżajcie zapewniam wikt i zakwaterowanie. Trzy miesiące później byli w Rzymie. Zawsze Ojciec Święty podczas swoich przyjazdów do Polski znajdował czas na choć krótkie spotkania z kolegami ze szkolnej ławy.

W maju 1988 r. w 50. rocznicę matury spotkali się najpierw w Wadowicach, bez Karola Wojtyły, a jesienią pojechali do Rzymu.

O czym podczas spotkań rozmawiali? Wspominali dawnych profesorów, życie uczniów w gimnazjum, wspólne spacery nad Skawą i oczywiście życie w ówczesnych Wadowicach, gdzie kremówki w cukierni Hagenhubera kosztowały 10 groszy, obiad u Banasia 95 groszy, bilet do kina 55 groszy. A na ścianie kamienicy Chaima Bałamuta, w której mieszkał Karol Wojtyła ze swym ojcem, był napis: Rower na 100 lat za 100 złoty.

Antoni Bohdanowicz, który z Lolkiem siedział w ławce, powiedział: Byłem przekonany, że zostanie księdzem. I zdawało się, że tak będzie, kiedy nagle teatr stanął na jego drodze.

    Wspólne lata szkolne wspominała Halina Królikiewicz – Kwiatkowska, łączyło ich wtedy zainteresowanie teatrem, między innymi w piątej klasie gimnazjalnej w Antygonie grała postać tytułową, a Karol Wojtyła – Hajmona. Na pytanie: Jaki był Karol Wojtyła? – po zastanowieniu odpowiedziała:

    Na pewno inny od swoich kolegów, odrębny. Ale co to znaczy? Trudno wytłumaczyć te cechy. Wesoły, bardzo koleżeński, pierwszy niosący pociechę w nieszczęściu, w chorobie, uprawiający sporty; zasadniczość była mu zupełnie obca. A przecież czuło się zawsze, że ma – w jakiś sposób niedostępny – swój świat myśli, że jest głęboko religijny, że umie najwięcej z nas wszystkich, że czyta trudne filozoficzne książki, które nas znudziłyby już po kilku stronach, że uczy się i nie traci na próżno ani chwili. I pisze: poematy, wiersze, dramaty filozoficzne dla nas zawiłe, a kiedy rozmawia, to uważnie słucha swego interlokutora, ale zawsze, nawet i dziś, w jego oczach błyskają iskierki ni to humoru, ni jakiejś ironijki czy też wyrozumiałości dla każdego, bo nigdy nie potępiał, nie pouczał, ale rozumiał. Dziennikarze często zadają pytanie, jakie miał wady. Nie wiem. Nie znam. Do gimnazjum biegł za trzy minuty ósma rano z pobliskiego rynku, obok którego mieszkał, i wpadał w ostatniej chwili do klasy z wielką, rozwichrzoną gęstwą włosów, które nigdy nie chciały go słuchać. (H. Królikiewicz – Kwiatkowska „Wzrastanie”, w: Młodzieńcze lata Karola Wojtyły. Wspomnienia. Kraków 1990.)

    Czasy gimnazjalne w Wadowicach wspominał także kolega, Eugeniusz Mróz (wiadomości. wp. pl> szkolny- kolega- wspomnienia-pa… 27 kwietnia 2014). Opowiadał o szkolnym życiu codziennym. Karol Wojtyła był zawsze dobrze przygotowany, na przykład klasówki kończył zawsze pierwszy, ale żeby nie deprymować kolegów, oddawał swoją pracę dopiero wtedy, jak zrobili to inni przed nim. Uczestniczył w uczniowskich figlach, lecz ich nie inicjował. Nigdy nie odnosił się z dystansem do swoich kolegów, nawet gdy został papieżem. Rozmówca zapytany o to, co w jego ocenie Jan Paweł II zrobił najważniejszego, powiedział:

…dokonał renesansu Kościoła, otworzył katolicyzm na inne religie – odwiedził meczet, synagogę. Jeździł do więźniów, cierpiących na trąd, mieszkańców slumsów. Osobiście najbardziej ceniłem w nim prawość charakteru i tę jego głęboką, autentyczną wiarę.

     Po ukończeniu gimnazjum Karol Wojtyła zamieszkał z ojcem w Krakowie, gdzie rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zamknięcie uczelni przez okupanta nie przerwało nauki, gdyż była ona kontynuowana w warunkach konspiracyjnych.

Student Wojtyła nie wyróżniał się spośród otoczenia. Nosił się skromnie. Chodził często w ubraniu przerobionym przez ojca z odzieży wojskowej. Na studenckich imprezach bywał z kolegami, ale nad tańce przedkładał rozmowy.

W książce Nie lękajcie się francuski dziennikarz, Andre Frossard zamieścił wypowiedź Papieża o przeżywaniu wojennych lat.

    Rok normalnych studiów i uczestnictwa w życiu uniwersyteckim wywarł wielki wpływ na moją młodą osobowość, ale nie obawiam się powiedzieć z całym przekonaniem, że kolejne cztery lata pracy fizycznej, okres uczestnictwa w wielkiej społeczności robotniczej, stały się dla mnie szczególnym darem Opatrzności. Nauczyłem się cenić ten okres i związane z nim doświadczenie bardzo wysoko. Nieraz mówiłem, że warte ono może więcej od doktoratu, chociaż dla nauki i stopni naukowych żywię wielki szacunek.

  Zwyczajem młodych ludzi uczeń a potem student obdarzany był przez rówieśników różnymi przydomkami, np. w gimnazjum: Martyna – od nazwiska słynnego piłkarza (Karol stał na bramce); w czasach seminaryjnych – Dziad (bo się garbił); najpopularniejszy: Lolek; pseudonim literacki: Andrzej Jawień; Ojciec Święty – Papież Pielgrzym.


Św. Jana Pawła II pozostawił nam swoją naukę

ład wolności buduje się w trudzie. Prawdziwa wolność zawsze kosztuje! Każdy z nas musi ciągle od nowa ten trud podejmować.

1 VI 1997r. Wrocław, Homilia Jana Pawła II na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego.

Tu, w tej części Europy, słowo wolność nabiera szczególnego znaczenia. Znamy smak niewoli, wojny i niesprawiedliwości .Znają go także te kraje, które przeżyły podobnie jak my, tragiczne doświadczenia braku wolności osobistej i społecznej. Dzisiaj cieszymy się z odzyskanej wolności, ale nie można tylko posiadać i zużywać. Trzeba ją stale zdobywać przez prawdę. Wolność kryje w sobie dojrzałą odpowiedzialność ludzkich sumień, która z tej prawdy wynika. Może ona być użyta dobrze lub źle, na służbę dobra prawdziwego lub fałszywego, pozornego.

Przemówienie Papieża do delegacji Kongresu Eucharystycznego.

Praca ludzka nie może być traktowana tylko jako siła potrzebna dla produkcji – tak zwana siła robocza. Człowiek nie może być widziany jako narzędzie produkcji. Człowiek jest twórcą pracy i jej sprawcą. Trzeba uczynić wszystko, aby praca nie straciła swojej właściwej godności. Celem pracy – każdej pracy – jest sam człowiek.

2 V 1975 r. Legnica , Homilia Jana Pawła II podczas Mszy św. Na Legnickim Polu.

Czyż nie można powiedzieć, że po upadku jednego muru, tego widzialnego, jeszcze bardziej odsłonił się inny mur, niewidzialny, który nadal dzieli nasz kontynent – mur, który nadal przebiega przez ludzkie serca? Jest on zbudowany z lęku i agresji, z braku zrozumienia dla ludzi o innym pochodzeniu, kolorze skóry, przekonaniach religijnych, z egoizmu politycznego i gospodarczego oraz osłabienia wrażliwości na wartość życia ludzkiego i godność każdego człowieka

3 VI 1997r. Gniezno,  Homilia Jana Pawła II z okazji 1000. rocznicy śmierci św. Wojciecha.

Wzniosłość misji ludzi kierujących polityką polega na tym, że mają oni działać w taki sposób, aby zawsze była szanowana godność każdej ludzkiej istoty; stwarzać sprzyjające warunki dla budzenia ofiarnej solidarności, która nie pozostawia na marginesie życia żadnego współobywatela…

Przemówienie Jana Pawła II do prezydentów siedmiu państw Europy Środkowej.

Trzeba umieć używać swojej wolności, wybierając to, co jest prawdziwym dobrem. Nie dajcie się zniewolić! Nie dajcie się skusić pseudowartościami, półprawdami, urokiem miraży, od których później będziecie się odwracać z rozczarowaniem, poranieni, a może nawet ze złamanym życiem.

3 VI 1997r. Poznań, Przemówienie Jana Pawła II do młodzieży.

Zastanawiajmy się nad „polskim czynem”. Rozważajmy, czy jest podejmowany roztropnie? Czy jest systematyczny, wytrwały? Czy jest odważny i wielkoduszny? Czy jednoczy, czy też dzieli ludzi? Czy nie uderza w kogoś nienawiścią albo pogardą?  A może tego czynu miłości, polskiego chrześcijańskiego czynu jest zbyt mało? (por. St. Wyspiański Wesele).

Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą

8 VI 1997r. Kraków, Homilia Jana Pawła II na Mszy św. Kanonizacyjnej bł. Królowej Jadwigi.

Człowiek ma żywą świadomość, iż prawda jest poza i „ponad” nim samym. Człowiek nie tworzy prawdy, ale ona sama się przed nim odsłania, gdy jej szuka wytrwale.(…)

Niewiele jest rzeczy równie ważnych w życiu człowieka i społeczeństwa, jak posługa myślenia. (…) Każdy intelektualista, bez względu na przekonania, jest powołany do tego, by kierując się tym wzniosłym i trudnym ideałem, spełniał funkcję sumienia krytycznego wobec tego wszystkiego, co człowieczeństwu zagraża lub go umniejsza.

8 VI 1997r.  Kraków, Przemówienie Papieża na spotkaniu z okazji 600-lecia Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wierność korzeniom nie oznacza mechanicznego kopiowania wzorów z przeszłości. Wierność korzeniom jest zawsze twórcza, gotowa do pójścia w głąb, otwarta na nowe wyzwania, wrażliwa na znaki czasu.

10 VI 1997r. Kraków,  Słowa pożegnalne Jana Pawła II na lotnisku w Balicach.

V. PIELGRZYMKA JANA PAWŁA II DO OJCZYZNY. 1997. Olsztyn: Wydział Duszpasterski Kurii Metropolitalnej.

Treść | Menu | Przyciski dostępu